www.toalety.szczecin.fc.pl

Pomoc

Skok wsteczStrona głównaMapa serwisuKsięga gości

TOALETY NIEGDYŚ & TOALETY DZIŚ > Z KART HISTORII > CIEKAWOSTKI
Inne strony z tej kategorii: [ Toalety ] | [ Łaźnie ] | [ Wodociągi ] | [ Kanalizacja ] | [ Tworzywa ] | [ Historyczna pigułka ]

@ W latach 69-79 n.e., za panowania cesarza Wespazjana, używano moczu do spilśniania i czyszczenia tkanin. Na tego typu zakłady nakładany były specjalny podatek od nieprzyjemnego zapachu.

@ W warownych zamkach za toalety służyły otwory w podłodze prowadzące do podziemi. W najlepszym wypadku instalowano kanał, który kończył się otworem w murze. Resztę drogi fekalia przebywały w swobodnym locie w dół, zgodnie z prawem grawitacji.

@ W średniowiecznych twierdzach załatwianie naturalnych potrzeb było jednym ze sposobów obronny zamków. Fekalia czerpane ze specjalnych dołów były rodzajem amunicji. Wylewano je na głowy szturmującego wroga. Podczas marszu rycerze obciążali giermków obowiązkiem transportowania i czuwania, by stosowne naczynie znalazło się na czas pod ręką. Prości żołnierze korzystali z pobliskich zarośli. Gdyby obóz stacjonował dłużej w jednym miejscu – sytuacja przedstawiałaby się katastrofalnie. Zapobiegano jej kopiąc specjalne doły, nad którymi budowano konstrukcje z dwóch żerdzi ustawionych na krzyżakach. Dolna spełniała rolę siedzenia, a górna podpórki dla pleców. Takie latryny stosowano do niedawna na poligonach.

@ W średniowieczu uważano także, że kąpiel jest szkodliwa dla zdrowia, a święty Hieronim głosił nawet, iż mycie ciała jest profanacją chrztu. Kiedy słynny podróżnik Marco Polo dotarł do Japonii, zaproszony został wraz z towarzyszami do łaźni. Dzielny odkrywca doszedł do wniosku, że "skośnoocy" gospodarze dybią w ten sposób na jego życie.

@ Generał Felicjan Sławoj-Składowski zasłynął z tego, że kazał budować i utrzymywać w czystości klozety, od jego nazwiska nazwane "sławojkami". Było to przed II wojną światową, kiedy na polskiej wsi panował zwyczaj załatwiania potrzeb naturalnych w polu za stodołą.  Generał był z wykształcenia lekarzem, w wojsku pełnił funkcję szefa służb sanitarnych, więc wiedział, jakie znaczenie ma higiena. A z tą Polacy zawsze byli na bakier. Niestety, "sławojki" szybko stały się obiektem wielu dowcipów, a satyrycy w niemiłosierny sposób wyśmiewali się z generała, który w latach 1936 - 39 pełnił funkcję premiera. Sławoj przeszedł do historii jako fatalny szef rządu - ale pozostawił po sobie przynajmniej zwyczaj umieszczania przy każdej wiejskiej zagrodzie latryny. Ponieważ zaś nieliczne tylko wsie posiadają kanalizację, stoją one tam do dziś. Polska latryna to zbita z desek budka, ustawiona nad wykopaną w ziemi dziurą.

@ Niemieccy archeolodzy pracujący w ogrodzie zabytkowego domu Marcina Lutra w Wittenberdze, odkryli pozostałości z XVI-wiecznego pomieszczenia z toaletą. Zgodnie z przekazami historycznymi właśnie tu twórca luteranizmu doszedł do swoich reformatorskich przemyśleń.  Teolog cierpiący na chroniczne zaparcia spędzał tutaj dużo czasu i właśnie w tym miejscu – jak sam twierdził – doszło do sformułowania słynnych 95 tez.  Pomieszczenie o wymiarach 9 x 9 m jest w zasadzie aneksem dobudowanym do głównego domu. Toaleta, która została zbudowana z kamiennych bloków, znajduje się w niszy. Archeolodzy odnaleźli także pozostałości systemu ogrzewania podłogowego.

@ Papier toaletowy w rolce wynalazł pracownik banku, Niemiec Hans Klenk. W wynajętych magazynach Urzędu Prowiantowego w Ludwigsburgu rozpoczął produkcję legendarnej "rolki z gwarantowanymi 1000 listkami." Firma HaKle istnieje do dziś, a jej najnowszym produktem są chusteczki toaletowe, nasączone roztworem mydła i środków pielęgnujących. Co było przedtem? Rzymianie używali gąbek, które czekały na użytkowników nadziane na szpikulce. Prosty lud musiał zadowolić się mchem, suchą trawą lub słomą. Nieco bardziej wyrafinowane były rozmoczone w wodzie kaczany kukurydzy. Królowa Maria Antonina posiadała kolekcję koronkowych chusteczek. Wytworna szlachta europejska posługiwała się wełną z merynosów. Papier, jako nieodłączny rekwizyt każdej toalety, pojawił się dopiero wraz z rozwinięciem przemysłowej produkcji celulozy.

@ W XIII I XIX wieku, chcący zabezpieczyć się przed "nagłą potrzebą" podróżni, wozili ze sobą naczynia nocne. Bywało też, że mogli liczyć na obnoszony przez służbę "wędrowny słupek". Służący co rano przechadzał się z owym słupkiem od pokoju do pokoju. Jeśli służący w porę go nie dostarczył, goście zmuszeni byli szukać ustępu stojącego w pobliżu domu. W miejscach publicznych także uwzględniano ten rodzaj potrzeb, przygotowywując specjalne pomieszczenia. Podczas redut (publicznych karnawałowych zabaw maskowych popularnych w Polsce od połowy XVII w.) czekał na gości pokój "pełen na pawimencie stolców, a na półkach urynałów, gdzie goście składali ciężar natury". Dużo cięższe pod tym względem okazało się życie arbitrów, czyli publiczności sejmowej. Chętnych do przysłuchiwania się obradom było tak wielu, iż wyjście z sali na poszukiwania ubikacji groziło utratą z trudem zdobytego miejsca. Osiemnastowieczne sesje sejmowe ciągnęły się godzinami, więc arbitrowie musieli wykazać wielką wstrzemięźliwość w zaspokajaniu potrzeb naturalnych.

@ W krajach Trzeciego Świata przez ostatnie 4 tys. lat nie udałoby się utrzymać odpowiedniej jakości ziemi uprawnej bez stosowania ludzkich ekskrementów jako nawozu. Chłopi chińscy dziś, tak jak przed wiekami, opróżniają zawartość nocników do pobliskiego stawu rybnego. W ten sposób wzbogacają jedno z ogniw łańcucha pokarmowego. Ekskrementy są doskonałą pożywką dla bakterii, którymi z kolei żywią się widłonogi, np. rozwielitki i inne organizmy wchodzące w skład planktonu, planktonem odżywiają się ryby stanowiące pokarm człowieka.

@ Jednym z ciekawszych przyzwyczajeń mieszkańców kraju wschodzącego słońca jest zmienianie kapci przed wejściem do toalety. Zdejmuje się kapcie pokojowe i zakłada specjalne ubikacyjne. Trudność polega na tym, że nieprzyzwyczajeni obcokrajowcy wchodzą do ustronnego miejsca automatycznie w obuwiu pokojowym (chyba że chodzą boso lub w skarpetkach). Jeśli znają zwyczaj, cofają się, zrzucają laczki przed drzwiami i zakładają te właściwe. Po wyjściu z kolei zapominają zmienić je na właściwe. Wychodzą uśmiechnięci i zadowoleni w ubikacjowym obuwiu do pokoju, nie zauważając swojej pomyłki. Przyczyny tego zwyczaju upatruje się w historii japońskiej toalety. Dawniej w Japonii ubikacjami były olbrzymie, otwarte dziury wykopane w ziemi, które oczyszczano z nieczystości po napełnieniu. Krążyły nad nimi roje much, a w środku wylęgały się larwy robactwa. Dlatego nie budowano ich wewnątrz domu, tylko w pewnym oddaleniu od części mieszkalnej. Wychodzący za potrzebą musieli zatem wkładać geta (tzw. "japonki" na drewnianej podeszwie) lub zori (japońskie sandały, czyt. dzori). W drugiej połowie XX wieku postęp w systemie kanalizacji sprawił, że w dużych miastach japońskich rozpowszechniły się toalety z systemem spłukującym. Nadal jednak jeszcze w japońskich umysłach zakorzenione jest pojęcie toalety jako miejsca nieczystego.


Inne strony z tej kategorii: [ Toalety ] | [ Łaźnie ] | [ Wodociągi ] | [ Kanalizacja ] | [ Tworzywa ] | [ Historyczna pigułka ]

Wszelkie prawa zastrzeżone l2, l3 Lublin budowa domów szkieletowych pod klucz | http://grabpol-ostrow.pl/ | licencja detektywa poznań