TOALETY
NIEGDYŚ & TOALETY DZIŚ > Z KART HISTORII > TOALETY
Inne strony z tej kategorii: [
Łaźnie ] | [ Wodociągi ] |
[ Kanalizacja ] | [ Tworzywa ] |
[ Ciekawostki ] | [
Historyczna pigułka ]
Już 2000 lat temu, w Chinach istniały toalety, wyposażone w
spłuczkę i solidne siedzisko. Około
1350 lat przed Chrystusem budowano w Egipcie toalety podłączone do kanalizacji.
Ponieważ starożytni Egipcjanie byli fanatykami czystości, najczęściej
umieszczano je tuż obok publicznych łaźni. W zależności od liczby mieszkańców,
nieczystości odprowadzane były do rowów, lub do dołów asenizacyjnych. Starożytni
Grecy cenili sobie toalety jako miejsce spotkań. W niektórych ich miastach,
archeolodzy odkryli urządzenia, służące nawet 50 osobom na raz. Załatwianie
potrzeb fizjologicznych nie było najwidoczniej niczym wstydliwym, skoro na
marmurowej ławie z otworami siedziało obok siebie kilkadziesiąt osób. Ta
"społeczna" rola toalety przetrwała do naszych czasów.
Rzymianie udoskonalili technikę budowania sieci kanalizacyjnej. W Wiecznym
Mieście oglądać można resztki Cloaca Maxima (fot. z prawej), czyli kolektora, do którego
spływały nieczystości. Kanał ten był w całości przykryty, co eliminowało nieco
straszliwy smród, trudny do wytrzymania szczególnie w upalne lato. Cloaca
Maxima wpadała do Tybru, więc jakość wody w tej rzece nie była najlepsza.
Wpływy rzymskie łagodnie przenikały do Galii. Łazienki były tam rozpowszechnione
nawet bardziej niż w Rzymie. Z bogatych domów miejskich przeszły do wiejskich
posiadłości, a nawet domów biednych. Decydował o tym chłodniejszy niż w Rzymie,
czy Grecji klimat. Galowie lubowali się w sprzętach bogato zdobionych. Łazienki
wykładano kunsztownymi mozaikami. Przedstawiały one motywy wody, ryb, scen
morskich, wodnych bóstw i ptaków. Kolorystyka, kwiaty, girlandy, luźne aplikacje
z kamieni i muszli miały poszerzyć pomieszczenie i nadać mu charakter bogatej
architektury. Być może taka właśnie łazienka miała przybliżać Galom słoneczne
plaże ciepłych mórz. W porównaniu z "życiem łaziennym" Rzymian, Galowie o wiele
więcej czasu poświęcają myciu. Kąpanie jest tu powszechniejsze i jak gdyby
bardziej zamierzone. Zajmuje ono o wiele więcej czasu, niż wymagałoby tego
zwykłe utrzymanie ciała w czystości. Jest to odprężenie, przyjemność, zabieg
zdrowotny. Szczególnie długo przesiadują w łazienkach galijskie damy. Wiele
czasu poświęcają swemu ciału i modzie. Kąpią się, namaszczają olejkami i
układają włosy. Czasem pojawia się nawet w galicyjskim domu pomieszczenie
przeznaczone do korygowania niewieściej urody.
Średniowiecze było dla rozwoju higieny okresem niezwykle ponurym.
Nie było tam nawet miejsca na wodę, może za wyjątkiem tej, którą myto usta.
Kryteriami oceny czystości był wzrok i węch. Mimo to, pojęcie czystości istniało
wraz ze swymi wymogami, powtarzanymi czynnościami i kryteriami. Higiena wydaje
się jednak schlebiać pozorom. Normy wyraża się i demonstruje. Różnica w stosunku
do dnia dzisiejszego polega na tym, że zanim norma ta zaczęła dotyczyć skóry,
odnosiła się wyłącznie do bielizny, elementu natychmiast dostrzeganego. Woda
natomiast nie kojarzyła się z czystością. Przypisywano jej działanie magiczne.
Ciało noworodka uważano za całkowicie porowate. Dlatego stosowano technikę
masowania dłonią maczaną w ciepłej wodzie. Masaż miał usunąć z jego skóry krew i
śluz pozostałe po porodzie. Przede wszystkim jednak miał on formować pożądany
kształt fizyczny. Kąpiel była więc konieczna dla ukształtowania pięknego ciała.
Skóra niemowlęcia musiała być nieustannie smarowana. Do "zatykania" porów
służyły przede wszystkim sól, oliwa i wosk. Ciało było nimi powlekane niczym
przedmiot. Niemowlęta smarowane były olejkiem różanym i jagodowym, popiołem z
rogu wolego albo ołowiu. Specyfiki te dokładnie rozcierano i mieszano z winem.
Jednak powtarzanie tego zabiegu w późniejszym wieku uważano za szkodliwe.
Właśnie dlatego nogi Delfina, przyszłego Ludwika XIII nie były myte do czasu
ukończenia przezeń szóstego roku życia. Pierwsze
zanurzenie ciała w wodzie (poza tym bardzo krótkim po urodzeniu) odbyło się gdy
Delfin miał siedem lat. Święty Hieronim głosił nawet, że mycie ciała jest
profanacją chrztu. Kiedy słynny podróżnik Marco Polo dotarł do Japonii,
zaproszony został wraz z towarzyszami do łaźni. Dzielny odkrywca doszedł do
wniosku, że skośnoocy gospodarze dybią w ten sposób na jego życie. Co tu dużo
mówić - w arcykatolickiej (wówczas) Europie Zachodniej panował brud i smród. A
pogański władca Litwy - Jagiełło, któremu swatano polską królową Jadwigę,
zaprosił wysłannika z Krakowa do... łaźni, by ten mógł przyjrzeć się jego
ciału. W warownych zamkach za toalety służyły otwory w podłodze prowadzące
gdzieś do podziemi. W najlepszym wypadku instalowano kanał, który kończył się
otworem w murze. Resztę drogi, fekalia przebywały w swobodnym locie w dół,
zgodnie z prawem grawitacji. Na brak toalet uskarżali się nawet
mieszkańcy
Wersalu, luksusowej rezydencji królów Francji. Niejeden przyparty potrzebą strojniś
opróżniał zawartość pęcherza prosto na ścianę lub framugę drzwi. Damy miały o
wiele łatwiej, ponieważ pod potężnym stelażem, na którym rozpięta była suknia
nie nosiły bielizny. Wystarczyło więc krótko zatrzymać się w miejscu i... Wniosek
z tego, że Wersal nie pachniał fiołkami, chyba że służba rozpyliła wonności dla
zabicia natarczywego smrodu fekaliów i brudnych ciał.
Ponieważ średniowieczne miasta nie posiadały kanalizacji, istniał w nich ogromny
problem z usuwaniem śmieci i nieczystości. Zawartość nocników wylewano prosto na
ulicę - czasami z wyższych pięter. Przechodnie musieli więc bardzo uważać, by na
głowę nie spadło im coś brzydkiego. Z czasem, zaprowadzono zwyczaj
wyrzucania śmieci na ulicę z wybiciem godziny dziesiątej wieczorem. Działo się
tak nawet w oświeconym wieku osiemnastym! Dopiero król pruski Fryderyk Wilhelm
I wpadł na pomysł, by obowiązkiem wywożenia śmieci z miast obciążyć chłopów,
którzy przybywali rankiem na targ i wracali wieczorem do domu pustymi wozami.
Ten właśnie królewski edykt traktowany jest jako początek praktyki wywożenia
śmieci na wysypisko.
Na przełomie wieków XVIII i XIX zaszło
kilka istotnych dla rozwoju wodociągów i kanalizacji zdarzeń. Można do nich
zaliczyć: rozpoczęcie masowej hutniczej produkcji rur żeliwnych i stalowych,
udoskonalenie konstrukcji pomp tłokowych oraz rozpoczęcie produkcji pomp
wirowych. Data pojawienia się w Europie pierwszego sedesu
wyposażonego w spłuczkę nie jest dokładnie znana. Przypuszczalnie, pierwsze
takie urządzenie posiadał w swoim pałacu chrześniak brytyjskiej królowej
Elżbiety I. Było to w roku 1596. Natomiast jest pewne, że pierwszą
nowoczesną miskę ustępową ze spłuczką skonstruował Thomas Crapper pod
koniec XIX wieku.
Inne strony z tej kategorii: [
Łaźnie ] | [ Wodociągi ] |
[ Kanalizacja ] | [ Tworzywa ] |
[ Ciekawostki ] | [
Historyczna pigułka ]
|